Rozdział 144

POV Nory

Bus wjechał na parking. Chwyciłam plecak, nagle boleśnie świadoma, że spojrzenia pozostałych śledzą każdy mój ruch.

Henry uniósł brew.

— Ktoś przyjechał po ciebie?

Skinęłam głową, czując, jak po karku wpełza mi gorąco.

— No to idź. — Uśmiechnął się szeroko. — Nie każ im czekać.

Zeszłam...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie