Rozdział 121 121

—Kurwa mać, Kinsley — jęczy. — Musimy z tym skończyć.

— Dlaczego?

— Bo nie jestem dla ciebie dobry — warczy. Puszcza mnie i odsuwa się o krok. — Czemu ty tego nie widzisz? Kurwa, nie jestem dla ciebie dobry.

— Gdybyś naprawdę w to wierzył, nie szukałbyś mnie.

— Ja nie—

— Wytropiłeś mnie i wcisn...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie