Jedź w zachód słońca.

Zazdrość wyciera twarz wierzchem dłoni, znowu pociągając nosem, gdy ja zsuwam kurtkę i zarzucam ją na ramiona Macy. Jest na nią zdecydowanie za duża, pochłania jej sylwetkę, ale ona i tak ją zaciąga, uśmiechając się delikatnie. Krew na jej skórze błyszczy słabo w gasnącym świetle. Zaciągam kołnierz ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie