Rozdział 119

Pochylił się i pocałował mnie głęboko, zaborczo, wsuwając język do moich ust, a jego dłoń znów powędrowała między moje nogi. Palce prześlizgnęły się po mojej wilgoci, zataczając na łechtaczce powolne, torturujące kółka.

— Proszę — jęknęłam mu w usta. — Potrzebuję cię we mnie.

— Wiem, czego potrzeb...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie