Rozdział sześćdziesiąty siódmy

Dallas

Stojąc pod łukiem nad wodą z górami w tle, czuję się jak w nierealnym świecie, ale moje dłonie wciąż się pocą. Światełka migoczą nad alejką, podczas gdy niebo pozostaje jasne, a powietrze staje się zimne.

Bos stoi po mojej lewej jako świadek, z napiętą szczęką, jakby próbował powstrzymać emo...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie