11

EIRA

Jeden. Dwa. Trzy.

Liczyłam drobne pęknięcia w farbie. To było chyba jedyne, co mogłam zrobić, żeby nie zwariować.

Leżałam w tym łóżku od trzech dni. A może czterech. Nie wiedziałam. Czas tutaj smakował inaczej. Płynął jak gęsty kisiel.

Po tym, jak mnie wypisali, lekarz przepisał mi całą gar...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie