Rozdział 40 Nie różni się od matki

Punkt widzenia: Uriel

— Aaaaaa!!!

Oboje wrzasnęliśmy, chwytając się za klatki piersiowe.

— Co ty tu robisz? — zapytaliśmy jednocześnie.

— To mój dom? — uniosła na mnie brew.

Zamarłem, mrugając kilka razy, kompletnie oszołomiony.

— T-twoj… ja jestem w twoim domu? — zdołałem wydusić.

— W po...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie