Rozdział 107 - Epilog

Sześć miesięcy później złociste barwy jesieni pomalowały dolinę ciepłymi, jasnymi i czystymi tonami.

Siedziba watahy została odbudowana od podstaw, a jej wielkie dębowe drzwi stały szeroko otwarte, wpuszczając rześki popołudniowy powiew. Rozbite okna zastąpiono czystymi szybami, w których odbijało ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie