Perswazja

ARIA

Robi się późno, a Rydera wciąż nie ma.

Tak się denerwuję, że aż brakuje mi tchu. Nocturn – kobieta, tak już postanowiłam ją nazywać – siedzi naprzeciwko mnie, dłonie złożone spokojnie na kolanach. Patrzy na mnie z takim skupieniem, że mam ciarki na plecach. I ani słowa.

Zniecierpliwiona wsta...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie