Rozdział 137

– Cóż… – pedagog zawahał się. Samo to zawieszenie głosu sprawiło, że serce zaczęło mi walić. – …jego i Lilę przyłapano, jak po godzinach zakradali się do pracowni chemicznej. Uruchomili jakieś alarmy. Nic groźnego… ale tak, chcieliśmy zadzwonić do pani, zanim sytuacja się rozkręci.

Mrugnęłam. Potem...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie