Rozdział 110

Rolland

Ziewnąłem, budząc się o zachodzie słońca, jak to się robi. Służba miała już przygotowany mój garnitur, wykrochmalony i wyprasowany. Ubrałem się. Nie ma potrzeby brać prysznica, chyba że próbuję podnieść temperaturę ciała. Nie wydzielam ludzkiego smrodu ani żadnego zapachu poza wonią nieumar...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie