77: Szalone czasy.

Torin – punkt widzenia

Minęło zaledwie kilka godzin od spotkania w stodole, a ja już zaczynałem świrować.

Stałem przy skraju placu treningowego, z rękami skrzyżowanymi na piersi, udając, że po prostu obserwuję wojowników podczas sparingów, ale mój wzrok ciągle uciekał, nie zatrzymywał się tylk...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie