87: Różowy, różowy, różowy.

Punkt widzenia: Willow

Wciąż byłam uwięziona w różowych kocach, kiedy dziadek Khan uznał, że terapia musi „wskoczyć na wyższy poziom”.

– W górę, w górę, w górę! – zagrzmiał, klaszcząc w dłonie. – Siedzenie jest dla smutnych ludzi, a my już nie jesteśmy smutnymi ludźmi. Jesteśmy aktywnymi ludźm...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie