Rozdział 21 Rozdział 21

Stałam na ziemi i wpatrywałam się w wysoki balkon. Dłonie miałam zaciśnięte w twarde pięści. Myślałam, że może wydarzy się cud. Że może jakiś odważny człowiek z tłumu krzyknie: „Nie!” i uratuje tego biedaka. Miałam nadzieję, że ktoś okaże choć odrobinę serca.

Ale to była tylko iluzja. Sen dla głupi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie