Rozdział 126 Niechlujny

Axel

Schodzimy na dół i wita nas Marie.

— Alpha, Luno — mówi z szacunkiem. — Zrobiłam wam śniadanie.

— A co z resztą watahy? — pytam.

Patrzy na mnie zdezorientowana.

— Gotujemy dla watahy tylko kolację, a przez resztę czasu radzą sobie sami.

— Sami kupują sobie jedzenie? Pracują w ludzkim świe...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie