Rozdział 48 Rozdział czterdzieści ósmy

– Lepiej dla ciebie, że tak – rzucam ze śmiechem.

Śmiejemy się oboje, a ja zadzieram głowę, by złożyć na jego ustach pocałunek. – Kocham cię, Ryder.

– Ja ciebie też, skarbie. Chodźmy już spać – mruczy Ryder, całując mnie raz jeszcze. Wyciąga ramię i gasi lampkę nocną. Pokój tonie w mroku, rozprasz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie