Rozdział 97 Rozdział dziewięćdziesiąt siódmy

Kiedy we dwóch wychodzą z pokoju, Ryder pochyla się i całuje mnie dokładnie tak samo, jak przed chwilą jego bracia.

– Baw się dobrze, skarbie.

Baw się dobrze? Że niby co to ma znaczyć? Przecież nigdzie się nie wybieram, a już na pewno nie do Aarona. Obiecałam, że nie będę się z nim widywać, zreszt...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie