Rozdział 98

Zayn

Stałem tam przez długi czas, wpatrując się w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stała — powietrze wciąż było ciężkie od jej zapachu, delikatnego i znajomego, jak deszcz i sosna i coś, co już do mnie nie należało.

Powtarzałem sobie, żeby oddychać. Żeby się ruszyć. Żeby za nią nie biec.

Ale to...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie