ROZDZIAŁ SIEDEMDZIESIĄTY TRZECI

DAMIEN

Wszystko było w porządku.

To było kłamstwo, które powtarzałem sobie, zawiązując buty do biegania w szarawym świetle świtu.

Bieg miał to naprawić. Zawsze naprawiał. Pot. Dystans. Cisza. Tego potrzebowałem.

Nie jej.

Nie wspomnienia jej miękkiego śmiechu, które odbijało mi się echem w głowi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie