Nie mój cyrk, nie moja babcia

Thane

Blask monitora zalewa salę wojenną mlecznym światłem. Gardło mam zdarte od powtarzania w kółko tej samej wiadomości Alfie za Alfą: nadchodzę. Szykujcie watahę. Spodziewajcie się mnie niedługo. Jedni odpowiadają posłusznie. Inni się wahają. Nikt nie odmawia.

Ekran znowu gaśnie, a ja kręcę...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie