
Omega Uwięziona
Veronica White · Zakończone · 363.7k słów
Wstęp
Thane Knight jest alfą Stada Północy z pasma górskiego La Plata, największego stada wilkołaków na świecie. Jest alfą za dnia, a nocami poluje na grupę zajmującą się handlem wilkołakami wraz ze swoją grupą najemników. Jego pogoń za zemstą prowadzi do jednego nalotu, który zmienia jego życie.
Tropy:
Dotknij jej, a zginiesz/Wolno rozwijający się romans/Przeznaczeni partnerzy/Znalezienie rodziny/Zdrada w bliskim kręgu/Cynamonowy chłopiec tylko dla niej/Traumatyzowana bohaterka/Rzadki wilk/Ukryte moce/Węzły/Gniazdowanie/Cieczki/Luna/Próba zabójstwa
Rozdział 1
Spętana Omega
Ayla
Mam mętlik w głowie. Czaszka mi pęka, a ból jest tak cholernie silny, że z trudem poruszam gałkami ocznymi pod zamkniętymi powiekami. Odór pleśni i szczyn szybko sprowadza mnie na ziemię, przypominając, że wciąż tkwię uwięziona w mojej podziemnej klatce o wymiarach metr na metr. Moje wiadro na nieczystości musiało znów się przewrócić. Z cichym jękiem przewracam się na bok i próbuję otworzyć oczy.
Wita mnie mrok.
Zgaszone światło oznacza jedno: to kara. Po ostatnim laniu czuję się tak, jakby przejechał po mnie walec, a potem ktoś wlókł mnie po górskich zboczach. Gasi światło, kiedy odmawiam mu swoich łez. Jedyną rzeczą, która sprawia temu klawiszowi autentyczną, chorą przyjemność, jest widok moich łez, gdy bierze ode mnie to, co chce i kiedy tylko ma na to ochotę. Najwyraźniej tylko moje cierpienie daje mu radość.
Mrok nigdy mi nie przeszkadzał, dopóki byłam zmiennokształtną, ale kiedy moja wilczyca, Aramana, mnie opuściła, straciłam zdolność widzenia w ciemnościach. Teraz w tej niegdyś przyjaznej ciemności czają się wszystkie moje najgorsze lęki, atakując bez żadnego ostrzeżenia.
W tej klitce nie mam jak wyprostować nóg – no, chyba że akurat przywiązują mnie do łóżka. Bez mojej wilczycy nie mogę też korzystać z pełnej zdolności samoleczenia. Kiedy akurat nie jestem gwałcona, bita i torturowana, rozmyślam o tych wszystkich pięknych sposobach, na jakie mogłabym zakończyć swoje cierpienie. Niektórzy nazwaliby to pragnienie śmierci skłonnościami samobójczymi. Dla mnie to po prostu wolność. Wybawienie. Koniec tego nieustannego, cholernego bólu.
Porwano mnie lata temu, gdy miałam zaledwie czternaście lat. Jestem więziona na tyle długo, by zdążyć dojrzeć jako kobieta i jako omega. Straciłam już rachubę czasu, nie wiem, jak długo gniję w tym zamknięciu, ale wiem jedno: każdy kolejny dzień tutaj to o jeden dzień za dużo.
– Pobudka, śpiąca królewno – szepcze nadzorca z jakiegoś kąta w ciemności.
Jak długo tu był? Jak długo się chował i na mnie patrzył?
Odskakuję gwałtownie w róg klatki, gdy tylko czuję na karku jego słaby, wilgotny oddech.
– Wielka szkoda, że nie widzisz już potworów, które czają się w mroku, Śnieżynko.
Przerażona do szpiku kości, zwijam się w kłębek na samym środku celi. Z jego ust wali tanimi szlugami i wódą.
– Nie płakałaś dla mnie. Przestałaś krzyczeć, a teraz zabierasz mi moje łzy? Naprawdę jesteś aż tak złamana, mała Śnieżynko? – Jego kpiący śmiech niesie się echem po podziemnym ośrodku, w którym jestem przetrzymywana. – Mówiłem ci, że odzyskam twój głos. Teraz dopiszemy do tej listy jeszcze twoje łzy – warczy, a po chwili słyszę zgrzyt przekręcanego w zamku klucza.
Błyskawicznie wsuwa łapsko do środka, chwyta mnie za włosy i wywleka nagą z klatki. Ciągnie mnie po zgrzytającym betonie, a moje zdarte kolana znów się otwierają, krwawiąc na nowo. Nawet nie próbuję z nim walczyć. Poddałam się całe wieki temu. Zaciskam tylko zęby, nie pozwalając, by z moich ust wymsknął się choćby najcichszy dźwięk. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz odezwałam się słowem.
Moje ostatnie słowa brzmiały: błagam, tylko nie tam.
I tak wepchnął mnie nagą do pieprzonej chłodni.
Zostaję brutalnie podniesiona z ziemi i natychmiast przyparta do ściany. Zimnej i popękanej, zupełnie jak ja. Może tym razem będzie dusił mnie tak mocno, że posunie się o krok za daleko i wreszcie skróci moje męki. Może później naszcza mi do miski z żarciem i każe mi to zjeść. Bywa niezwykle wręcz kreatywny, kiedy odmawia mu się jego przyjemności.
– Płacz dla mnie, mała suko – warczy. Jestem pewna, że w tej samej chwili obnaża kły. Zaciska dłoń na moim gardle, odcinając mi dopływ powietrza, aż z bezsilności szczyny spływają mi po nodze. Na ten widok wybucha śmiechem.
– Błagaj o tlen, a obejdę się z tobą łagodniej. Daj mi swoje łzy, a dostaniesz dziś ciepły posiłek. Jeśli będziesz się opierać, zdechniesz z głodu – przypomina mi.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam w ustach coś ciepłego. Moje jedzenie i tak zawsze jest lodowate i nafaszerowane prochami – to znaczy wtedy, kiedy w ogóle łaskawie pozwalają mi jeść. Nafaszerowane czym dokładnie... tego nie wiem, ale podejrzewam, że to właśnie przez to świństwo straciłam Aramanę. Może tym razem dosypali tego za dużo? Z wielką chęcią bym się tego dowiedziała, ale za cholerę nie podaruję żadnemu z tych skurwieli moich łez ani słów.
To jedyne, co mi jeszcze zostało.
Milczę z wyboru i tak już zostanie. Skoro nie mogę porozumieć się z moim wilkiem, nie zamierzam odzywać się wcale. Odebrali mi wszystko. Tylko to mi pozostało. Źródło moich łez dawno wyschło i już nigdy nie wróci. Jestem w rozsypce. Samotna, bezradna... jak cholerne warzywo gnijące w klatce.
Nie ma już niczego więcej.
Ogarnia mnie totalne otępienie.
Łapię powietrze jak ryba wyjęta z wody, bezwładnie osuwając się po ścianie. Przed oczami robi mi się ciemno. W tej czerni dostrzegam mroczki, które przypominają gwiazdy, co przynosi mi dziwne, absurdalne ukojenie. Nawet nie pamiętam, kiedy po raz ostatni widziałam te prawdziwe, na nocnym niebie. Padam na ziemię bez sił, niczym szmaciana lalka, i natychmiast obrywam potężnym kopniakiem prosto w prawe żebra. Powietrze uchodzi ze mnie z sykiem, a jego miejsce zajmuje rozrywający, niewyobrażalny ból.
No tak. Znowu pękły.
Nieustanny ból przy każdym pieprzonym wdechu to jedna z jego ulubionych tortur – a przy okazji najprostsza do wymierzenia.
Zwijam się na lewym boku, przywierając do zimnego, bezlitosnego betonu. Nie mam odwagi, by odpełznąć choć na centymetr. To zawsze kończy się tylko okrutniejszym laniem. Kiedyś straciłam wszystkie paznokcie u rąk – próbowałam uciec, wczepiając się palcami w podłogę, a ten sadysta po prostu chwycił mnie za kostki i szarpnął z całej siły. Mam tylko cichą nadzieję, że jeśli kiedykolwiek uda mi się znów przybrać postać wilka, będę miała ostre pazury. Moje ludzkie paznokcie wciąż jeszcze nie odrosły.
Czuję, jak jego mokry język przesuwa się po moim policzku. Odruch wymiotny jest natychmiastowy; żółć podchodzi mi do samego gardła.
– Och, smakujesz tak słodko, mała omego. Smakujesz strachem, a to wyborne danie – syczy mi prosto do ucha, przez co mimowolnie wzdrygam się z obrzydzenia. – Twój opór sprawia, że staje mi na zawołanie, ale twój strach... przez niego mam ochotę zerżnąć cię tu i teraz. Nigdzie się dziś nie wybierasz. Jesteś tylko moja, a ja dostałem pozwolenie, by zabawiać się z tobą przez caluteńką noc. Byleś tylko rano nadawała się dla medyka. Przed tobą wielki dzień. Pewien nadziany alfa szuka omegi w rui, więc musisz jakoś wyglądać... a twoja śnieżnobiała skóra musi być gotowa na przyjęcie nowiutkich siniaków.
Śmieje się z tych ostatnich słów, jakby właśnie usłyszał najlepszy kawał na świecie.
Szprycują mnie jakimś ulicznym świństwem, stworzonym specjalnie po to, by wywołać u omegi sztuczną ruję. Ból wywołany skurczami jest nie do zniesienia, a uderzenia gorąca sprawiają, że czujesz się, jakbyś płonęła żywcem. To trwa tylko dzień lub dwa, ale dla mnie to i tak istna wieczność. Po zastrzyku wywołującym ruję tracę resztki zmysłów i zdolność do jakiegokolwiek funkcjonowania.
Zazwyczaj przywiązana do łóżka, doświadczam zdrady własnego ciała – ociekającego śluzem, gotowego na węzeł alfy, wiecznie nienasyconego i zbyt naćpanego, by logicznie myśleć. Oczywiście, miewam przebłyski świadomości. Dociera wtedy do mnie, że jestem wypełniona węzłami samców i ciałami obcymi, z otwartymi ranami i zapachem krwi gęsto wiszącym w powietrzu. Na szczęście te momenty szybko mijają.
A przynajmniej tak mi się wydaje.
Podrywa mnie z ziemi i rzuca na klatkę, prosto na brzuch. Zimne pręty boleśnie wbijają się w moje chude, niedożywione ciało. Klawisz rozkopuje moje kostki swoimi ciężkimi, okutymi blachą buciorami. Szarpie mnie za włosy z taką siłą, że wyrywa całe pasma, po czym brutalnie we mnie uderza, wchodząc bez żadnego ostrzeżenia. Zero dźwięku odpinanego paska czy brzęku zamka błyskawicznego.
Był na to gotowy przez cały ten czas, gdy leżałam nieprzytomna w swojej klatce.
Czaił się w ciemnościach z wywalonym kutasem.
Potwór.
Moja klatka mało co nie przewraca się pod naporem jego pchnięcia. Twardego. Bolesnego. Cofa się, a zanim zdąży pchnąć ponownie, pomieszczeniem potężnie wstrząsa coś, co brzmi jak cholerna eksplozja.
Siła wybuchu zrzuca mnie z klatki prosto na twardy, betonowy dół. Klawisz z głuchym jękiem ląduje tuż obok, a jego ciężkie łapska opadają na moje ciało. Musi być o krok od przemiany, bo nawet w tych ciemnościach dostrzegam jego stalowe, wilcze ślepia.
Dźwigam się z trudem, trzymając się za żebra, i po omacku szukam wejścia do klatki. W uszach mi dzwoni, wszędzie czuję zapach krwi. Coś zalewa mi lewe oko i nieważne, ile razy próbuję je przetrzeć, wciąż nic na nie nie widzę. Ciecz powoli spływa mi na wargę.
Po drugiej stronie pomieszczenia, w gęstym obłoku pyłu, dostrzegam niewyraźne światło. Zza tumanów kurzu i latających wszędzie odłamków betonu wyłania się mroczna, zmieniająca kształty sylwetka.
Co to, do cholery, było?
Ostatnie Rozdziały
#307 Z wdzięcznością...
Ostatnia Aktualizacja: 4/30/2026#306 Idą w dół dziury...
Ostatnia Aktualizacja: 4/30/2026#305 Duch w lesie
Ostatnia Aktualizacja: 4/30/2026#304 Ruiny i przyszłość
Ostatnia Aktualizacja: 4/30/2026#303 Zdefiniuj normalne...
Ostatnia Aktualizacja: 4/30/2026#302 Sanktuarium Rot
Ostatnia Aktualizacja: 4/30/2026#301 Znajdź pustelnika
Ostatnia Aktualizacja: 4/30/2026#300 Co robimy?
Ostatnia Aktualizacja: 4/30/2026#299 Pakiet Sprawiedliwości
Ostatnia Aktualizacja: 4/30/2026#298 Cierpliwość Alfy
Ostatnia Aktualizacja: 4/30/2026
Może Ci się spodobać 😍
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Niemowa żona kobieciarza
Ona szukała wolności. On dał jej obsesję, owiniętą w czułość.
Genesis Caldwell myślała, że ucieczka z przemocowego domu oznacza zbawienie – ale jej aranżowane małżeństwo z miliarderem Kieranem Blackwoodem może być własnym rodzajem więzienia.
Jest zaborczy, kontrolujący, niebezpieczny. A jednak w swoim zepsutym sposobie... jest dla niej delikatny.
Dla Kierana, Genesis nie jest tylko żoną. Jest wszystkim.
I będzie chronił to, co jego. Nawet jeśli oznacza to zniszczenie wszystkiego innego.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników












