
Omega Uwięziona
Veronica White · Zakończone · 391.7k słów
Wstęp
Thane Knight jest alfą Stada Północy z pasma górskiego La Plata, największego stada wilkołaków na świecie. Jest alfą za dnia, a nocami poluje na grupę zajmującą się handlem wilkołakami wraz ze swoją grupą najemników. Jego pogoń za zemstą prowadzi do jednego nalotu, który zmienia jego życie.
Tropy:
Dotknij jej, a zginiesz/Wolno rozwijający się romans/Przeznaczeni partnerzy/Znalezienie rodziny/Zdrada w bliskim kręgu/Cynamonowy chłopiec tylko dla niej/Traumatyzowana bohaterka/Rzadki wilk/Ukryte moce/Węzły/Gniazdowanie/Cieczki/Luna/Próba zabójstwa
Rozdział 1
Spętana Omega
Ayla
Mam mętlik w głowie. Czaszka mi pęka, a ból jest tak cholernie silny, że z trudem poruszam gałkami ocznymi pod zamkniętymi powiekami. Odór pleśni i szczyn szybko sprowadza mnie na ziemię, przypominając, że wciąż tkwię uwięziona w mojej podziemnej klatce o wymiarach metr na metr. Moje wiadro na nieczystości musiało znów się przewrócić. Z cichym jękiem przewracam się na bok i próbuję otworzyć oczy.
Wita mnie mrok.
Zgaszone światło oznacza jedno: to kara. Po ostatnim laniu czuję się tak, jakby przejechał po mnie walec, a potem ktoś wlókł mnie po górskich zboczach. Gasi światło, kiedy odmawiam mu swoich łez. Jedyną rzeczą, która sprawia temu klawiszowi autentyczną, chorą przyjemność, jest widok moich łez, gdy bierze ode mnie to, co chce i kiedy tylko ma na to ochotę. Najwyraźniej tylko moje cierpienie daje mu radość.
Mrok nigdy mi nie przeszkadzał, dopóki byłam zmiennokształtną, ale kiedy moja wilczyca, Aramana, mnie opuściła, straciłam zdolność widzenia w ciemnościach. Teraz w tej niegdyś przyjaznej ciemności czają się wszystkie moje najgorsze lęki, atakując bez żadnego ostrzeżenia.
W tej klitce nie mam jak wyprostować nóg – no, chyba że akurat przywiązują mnie do łóżka. Bez mojej wilczycy nie mogę też korzystać z pełnej zdolności samoleczenia. Kiedy akurat nie jestem gwałcona, bita i torturowana, rozmyślam o tych wszystkich pięknych sposobach, na jakie mogłabym zakończyć swoje cierpienie. Niektórzy nazwaliby to pragnienie śmierci skłonnościami samobójczymi. Dla mnie to po prostu wolność. Wybawienie. Koniec tego nieustannego, cholernego bólu.
Porwano mnie lata temu, gdy miałam zaledwie czternaście lat. Jestem więziona na tyle długo, by zdążyć dojrzeć jako kobieta i jako omega. Straciłam już rachubę czasu, nie wiem, jak długo gniję w tym zamknięciu, ale wiem jedno: każdy kolejny dzień tutaj to o jeden dzień za dużo.
– Pobudka, śpiąca królewno – szepcze nadzorca z jakiegoś kąta w ciemności.
Jak długo tu był? Jak długo się chował i na mnie patrzył?
Odskakuję gwałtownie w róg klatki, gdy tylko czuję na karku jego słaby, wilgotny oddech.
– Wielka szkoda, że nie widzisz już potworów, które czają się w mroku, Śnieżynko.
Przerażona do szpiku kości, zwijam się w kłębek na samym środku celi. Z jego ust wali tanimi szlugami i wódą.
– Nie płakałaś dla mnie. Przestałaś krzyczeć, a teraz zabierasz mi moje łzy? Naprawdę jesteś aż tak złamana, mała Śnieżynko? – Jego kpiący śmiech niesie się echem po podziemnym ośrodku, w którym jestem przetrzymywana. – Mówiłem ci, że odzyskam twój głos. Teraz dopiszemy do tej listy jeszcze twoje łzy – warczy, a po chwili słyszę zgrzyt przekręcanego w zamku klucza.
Błyskawicznie wsuwa łapsko do środka, chwyta mnie za włosy i wywleka nagą z klatki. Ciągnie mnie po zgrzytającym betonie, a moje zdarte kolana znów się otwierają, krwawiąc na nowo. Nawet nie próbuję z nim walczyć. Poddałam się całe wieki temu. Zaciskam tylko zęby, nie pozwalając, by z moich ust wymsknął się choćby najcichszy dźwięk. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz odezwałam się słowem.
Moje ostatnie słowa brzmiały: błagam, tylko nie tam.
I tak wepchnął mnie nagą do pieprzonej chłodni.
Zostaję brutalnie podniesiona z ziemi i natychmiast przyparta do ściany. Zimnej i popękanej, zupełnie jak ja. Może tym razem będzie dusił mnie tak mocno, że posunie się o krok za daleko i wreszcie skróci moje męki. Może później naszcza mi do miski z żarciem i każe mi to zjeść. Bywa niezwykle wręcz kreatywny, kiedy odmawia mu się jego przyjemności.
– Płacz dla mnie, mała suko – warczy. Jestem pewna, że w tej samej chwili obnaża kły. Zaciska dłoń na moim gardle, odcinając mi dopływ powietrza, aż z bezsilności szczyny spływają mi po nodze. Na ten widok wybucha śmiechem.
– Błagaj o tlen, a obejdę się z tobą łagodniej. Daj mi swoje łzy, a dostaniesz dziś ciepły posiłek. Jeśli będziesz się opierać, zdechniesz z głodu – przypomina mi.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam w ustach coś ciepłego. Moje jedzenie i tak zawsze jest lodowate i nafaszerowane prochami – to znaczy wtedy, kiedy w ogóle łaskawie pozwalają mi jeść. Nafaszerowane czym dokładnie... tego nie wiem, ale podejrzewam, że to właśnie przez to świństwo straciłam Aramanę. Może tym razem dosypali tego za dużo? Z wielką chęcią bym się tego dowiedziała, ale za cholerę nie podaruję żadnemu z tych skurwieli moich łez ani słów.
To jedyne, co mi jeszcze zostało.
Milczę z wyboru i tak już zostanie. Skoro nie mogę porozumieć się z moim wilkiem, nie zamierzam odzywać się wcale. Odebrali mi wszystko. Tylko to mi pozostało. Źródło moich łez dawno wyschło i już nigdy nie wróci. Jestem w rozsypce. Samotna, bezradna... jak cholerne warzywo gnijące w klatce.
Nie ma już niczego więcej.
Ogarnia mnie totalne otępienie.
Łapię powietrze jak ryba wyjęta z wody, bezwładnie osuwając się po ścianie. Przed oczami robi mi się ciemno. W tej czerni dostrzegam mroczki, które przypominają gwiazdy, co przynosi mi dziwne, absurdalne ukojenie. Nawet nie pamiętam, kiedy po raz ostatni widziałam te prawdziwe, na nocnym niebie. Padam na ziemię bez sił, niczym szmaciana lalka, i natychmiast obrywam potężnym kopniakiem prosto w prawe żebra. Powietrze uchodzi ze mnie z sykiem, a jego miejsce zajmuje rozrywający, niewyobrażalny ból.
No tak. Znowu pękły.
Nieustanny ból przy każdym pieprzonym wdechu to jedna z jego ulubionych tortur – a przy okazji najprostsza do wymierzenia.
Zwijam się na lewym boku, przywierając do zimnego, bezlitosnego betonu. Nie mam odwagi, by odpełznąć choć na centymetr. To zawsze kończy się tylko okrutniejszym laniem. Kiedyś straciłam wszystkie paznokcie u rąk – próbowałam uciec, wczepiając się palcami w podłogę, a ten sadysta po prostu chwycił mnie za kostki i szarpnął z całej siły. Mam tylko cichą nadzieję, że jeśli kiedykolwiek uda mi się znów przybrać postać wilka, będę miała ostre pazury. Moje ludzkie paznokcie wciąż jeszcze nie odrosły.
Czuję, jak jego mokry język przesuwa się po moim policzku. Odruch wymiotny jest natychmiastowy; żółć podchodzi mi do samego gardła.
– Och, smakujesz tak słodko, mała omego. Smakujesz strachem, a to wyborne danie – syczy mi prosto do ucha, przez co mimowolnie wzdrygam się z obrzydzenia. – Twój opór sprawia, że staje mi na zawołanie, ale twój strach... przez niego mam ochotę zerżnąć cię tu i teraz. Nigdzie się dziś nie wybierasz. Jesteś tylko moja, a ja dostałem pozwolenie, by zabawiać się z tobą przez caluteńką noc. Byleś tylko rano nadawała się dla medyka. Przed tobą wielki dzień. Pewien nadziany alfa szuka omegi w rui, więc musisz jakoś wyglądać... a twoja śnieżnobiała skóra musi być gotowa na przyjęcie nowiutkich siniaków.
Śmieje się z tych ostatnich słów, jakby właśnie usłyszał najlepszy kawał na świecie.
Szprycują mnie jakimś ulicznym świństwem, stworzonym specjalnie po to, by wywołać u omegi sztuczną ruję. Ból wywołany skurczami jest nie do zniesienia, a uderzenia gorąca sprawiają, że czujesz się, jakbyś płonęła żywcem. To trwa tylko dzień lub dwa, ale dla mnie to i tak istna wieczność. Po zastrzyku wywołującym ruję tracę resztki zmysłów i zdolność do jakiegokolwiek funkcjonowania.
Zazwyczaj przywiązana do łóżka, doświadczam zdrady własnego ciała – ociekającego śluzem, gotowego na węzeł alfy, wiecznie nienasyconego i zbyt naćpanego, by logicznie myśleć. Oczywiście, miewam przebłyski świadomości. Dociera wtedy do mnie, że jestem wypełniona węzłami samców i ciałami obcymi, z otwartymi ranami i zapachem krwi gęsto wiszącym w powietrzu. Na szczęście te momenty szybko mijają.
A przynajmniej tak mi się wydaje.
Podrywa mnie z ziemi i rzuca na klatkę, prosto na brzuch. Zimne pręty boleśnie wbijają się w moje chude, niedożywione ciało. Klawisz rozkopuje moje kostki swoimi ciężkimi, okutymi blachą buciorami. Szarpie mnie za włosy z taką siłą, że wyrywa całe pasma, po czym brutalnie we mnie uderza, wchodząc bez żadnego ostrzeżenia. Zero dźwięku odpinanego paska czy brzęku zamka błyskawicznego.
Był na to gotowy przez cały ten czas, gdy leżałam nieprzytomna w swojej klatce.
Czaił się w ciemnościach z wywalonym kutasem.
Potwór.
Moja klatka mało co nie przewraca się pod naporem jego pchnięcia. Twardego. Bolesnego. Cofa się, a zanim zdąży pchnąć ponownie, pomieszczeniem potężnie wstrząsa coś, co brzmi jak cholerna eksplozja.
Siła wybuchu zrzuca mnie z klatki prosto na twardy, betonowy dół. Klawisz z głuchym jękiem ląduje tuż obok, a jego ciężkie łapska opadają na moje ciało. Musi być o krok od przemiany, bo nawet w tych ciemnościach dostrzegam jego stalowe, wilcze ślepia.
Dźwigam się z trudem, trzymając się za żebra, i po omacku szukam wejścia do klatki. W uszach mi dzwoni, wszędzie czuję zapach krwi. Coś zalewa mi lewe oko i nieważne, ile razy próbuję je przetrzeć, wciąż nic na nie nie widzę. Ciecz powoli spływa mi na wargę.
Po drugiej stronie pomieszczenia, w gęstym obłoku pyłu, dostrzegam niewyraźne światło. Zza tumanów kurzu i latających wszędzie odłamków betonu wyłania się mroczna, zmieniająca kształty sylwetka.
Co to, do cholery, było?
Ostatnie Rozdziały
#307 Z wdzięcznością...
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#306 Idą w dół dziury...
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#305 Duch w lesie
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#304 Ruiny i przyszłość
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#303 Zdefiniuj normalne...
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#302 Sanktuarium Rot
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#301 Znajdź pustelnika
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#300 Co robimy?
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#299 Pakiet Sprawiedliwości
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#298 Cierpliwość Alfy
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Zaproszenie śmierci
Sekret Surogacji
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.












