Rozdział 111 111

– Mmm? – udaję senną, po czym wciągam gwałtownie powietrze; do diabła staram się zamaskować to ziewnięciem, kiedy szczypie moją łechtaczkę między palcami. – Och, ginger ale będzie w porządku. Uspokaja mi żołądek.

– Pierwszy raz lecisz samolotem? – pyta niewinnie.

Pewnie, niech będzie.

– Tak. – Ni...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie