Rozdział 165 166

No i oto jest: odsunął poły szlafroka i teraz zupełnie bezwstydnie głaszcze swojego penisa na moich oczach.

— Sprzątaj dalej. — Master skinieniem głowy każe mi kontynuować. Zwolnił, gdy się odwracam, oblizując wargi, a w jego oczach czai się zachwyt. — Nie omiń ani jednego miejsca.

Strach przebieg...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie