Rozdział 19 19

To zwykłe śmiecie. Tyle i aż tyle. Oboje. Bezwartościowe pieprzone śmiecie.

A kiedy skończę, spotka ich ten sam los co każdego innego karalucha, który ośmieli się wejść pod mój obcas.

– Spokojnie, bracie – mruczy Pavel. Podążam za jego znaczącym spojrzeniem i widzę, że zacząłem wyginać długopis w ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie