Rozdział 214 216

Osuwam się w dół i od razu odkręcam butelkę, biorąc głęboki łyk.

Wódka. Kolejna urocza pamiątka po ojcu. Ja pierdolę.

Bambi czeka, aż się usadowię, zanim powtórzy pytanie. — No? Co się stało?

— Nic.

— Kłamca.

Jestem zbyt wypruty, żeby rzucić jej wściekłe spojrzenie. — Skąd wiesz?

— Luksusowa c...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie