
Być kochaną przez Trzech, których się bałam
Harper Rivers · Zakończone · 510.7k słów
Wstęp
Teraz ścigają ją pradawni Tytani — stwory z legend, które nigdy nie powinny były stać się prawdziwe — a ratuje ją trzech zabójczo niebezpiecznych braci związanych krwią, magią i sekretami. Damien jest lodowaty i okrutny, święcie przekonany, że coś ukrywa. Ezra, jej niechętny obrońca, gotów jest pójść pod prąd własnej krwi dla niej. A Rowan… nie bez powodu nosi kaganiec.
Mówią, że jest naznaczona. Wybrana. Że Tytani chcą jej za to, kim jest — albo za to, w co się zmienia.
Ona mówi, że chce tylko wrócić do domu.
Ale miłość pośród ruin to igranie z ogniem, a Avery zaraz się nauczy:
końca świata nie da się przeżyć, nie pękając — albo nie zostając czyjąś zdobyczą.
Rozdział 1
Avery
— To… to ta ma kawa ma tak smakować?
Dziewczyna mówi to, wpatrując się w kubek, jakby ten miał jej zaraz odpyskować.
Zatrzymuję się przy skraju stolika i zerkam w dół. Kawa wygląda dokładnie tak samo jak przez całą noc — czarna, parująca, zajęta sobą. Ona nawet na mnie nie patrzy, tylko dalej marszczy brwi nad filiżanką, jakby ta osobiście ją obraziła.
— Tak — mówię. — To jest kawa.
W końcu podnosi wzrok. Włosy ułożone idealnie, błyszczyk jak tafla, ten rodzaj luzackiej pewności siebie, która bierze się z tego, że nigdy nie musiała pytać, ile coś kosztuje. Jej koleżanki siedzą odchylone, obserwują. Jedna już się półgębkiem uśmiecha, jakby liczyła, że z tego wyjdzie historia do obgadania później.
— No cóż — mówi dziewczyna, stukając w rant jednym, idealnie wypielęgnowanym paznokciem — smakuje jak spalenizna.
— Przepraszam — odpowiadam, a mój głos z automatu jest uprzejmy. — Mogę przynieść świeżą.
— Już miałam świeżą.
Zawieszam się na moment, po czym kiwam głową. — Mogę przynieść pełen kubek z innego dzbanka.
Przechyla głowę. — Wy w ogóle czyścicie ten ekspres? Czy po prostu… dolewacie, dolewacie, aż padnie?
Utrzymuję uśmiech. Mam dobry uśmiech. Ćwiczony latami. — Czyścimy go co noc.
Nie wygląda na przekonaną. — Po prostu dziwne. Kawa nie powinna tak smakować. No nie wiem, byłaś kiedyś w Starbucksie? Tak to powinno wyglądać.
Myślę o wszystkich rzeczach, których kawa nie powinna mieć w smaku — w tym o roszczeniowości — ale żadnej z nich nie wypowiadam. — Przyniosę pani kolejną. Na koszt firmy.
Wzdycha, jakbym ją tym strasznie zmęczyła. — Dobra. Ale jak znowu będzie ohydna, to będę musiała porozmawiać z twoim kierownikiem.
— O rany — mówię. — Tylko nie groźba kierownika.
Mruży na mnie oczy. — Ty sobie ze mnie kpisz?
Patrzę jej w oczy i trzymam spojrzenie o ułamek sekundy za długo. Potem zakładam mój najlepszy, obsługowy uśmiech. — Ależ skąd.
Odwracam się, zanim zdąży zdecydować, czy chce się kłócić.
Za ladą uśmiech spada ze mnie natychmiast. Pochylam się do przodu, opieram dłonie o krawędź blatu i wypuszczam powietrze, które trzymałam dłużej, niż w ogóle zauważyłam. Wychodzi jako niski, poirytowany dźwięk — bardziej zwierzę niż uprzejma, ludzka kelnerka.
Ciężar osiada mi na ramionach. Dłoń klepie mnie po plecach, powoli i przesadnie.
— Czemu wydajesz odgłosy grożące śmiercią? — pyta Ricky.
Zerkam na niego z boku. Opiera się o ladę — same łokcie i fatalna postawa — blond loczki wpadają mu do oczu, a on wygląda na zdecydowanie zbyt rozbawionego moją męką.
— Jeden stolik uważa, że kawa w barze mlecznym ma smakować jak starbucks za piętnaście dolców i fundusz powierniczy — mówię. — Nasza podobno smakuje rozczarowaniem i blokowiskiem.
Śmieje się. — To jeszcze nic.
Patrzę na niego i unoszę brew.
— Właśnie patrzyłem, jak jakiś brzdąc wepchnął sobie słomkę do nosa — mówi. — A potem pochylił się i próbował pić przez nią czekoladowe mleko.
Gapię się przez chwilę. — …I zadziałało?
— Nie.
— Tchórz.
Śmiech wyrywa mi się, zanim zdążę go zatrzymać — ostry i nagły. Nie chciałam obrazić dzieciaka, ale jak już wpychasz sobie słomkę do nosa, to lepiej zrób z tego jakiś użytek, no nie? Z boksu w rogu podnosi się kobiecy głos, spanikowany i piskliwy, po chwili dołącza męskie darcie się coś o głupich pomysłach i zarazkach. Dzieciak zaczyna ryczeć. Ricky zaciska usta, a ramiona mu się trzęsą.
— Musiałem odejść — mówi. — Dla własnego bezpieczeństwa.
— No — mówię, ocierając oczy. — Dobra. Wygrałeś.
Prostuję się, wygładzam fartuch i pozwalam, żeby gwar knajpy znowu ułożył się w coś, co da się znieść. — Przynajmniej zmiana już prawie się kończy.
— Prawie — mówi. — Czyli właśnie wtedy, kiedy zwykle wszystko się sypie.
Jego ramię dalej leży mi na barkach — znajome, swobodne. — Drinki po?
Patrzę na niego. Ricky zawsze był „na luzie” — taki, co nie zadaje pytań, na które nie mam ochoty odpowiadać, co rozumie, co znaczy być zmęczoną, spłukaną i mimo wszystko próbować. Czasem idziemy na drinka, czasem te drinki kończą się jego kanapą i jego łóżkiem — śmiechem, ciepłem i niczym skomplikowanym. Bez obietnic. Bez oczekiwań.
Nie mam w sobie miejsca na więcej. Nie kiedy mój kierunek z tłumaczeń pożera każdą wolną chwilę, nie kiedy czesne i czynsz, i ta nieustanna matematyka przetrwania mielą mi się z tyłu głowy.
Ricky to same długie kończyny i niespokojna energia — taki chudy, tyczkowaty typ, który i tak wygląda sportowo, jakby mógł wejść na boisko do kosza i dać radę bez wysiłku. Ma potargane loki, które nigdy nie chcą się ułożyć, i uśmiech, który działa na prawie wszystkich. Dziewczyny go zauważają. Zawsze zauważały. On nigdy nie wygląda na zdziwionego, nigdy się tym nie chwali — po prostu to się wokół niego dzieje.
Ale ze mną jest inaczej.
Jest delikatny w sposób, którego większość ludzi nie spodziewa się po kimś, kto tak łatwo przyciąga uwagę. Słucha. Dopytuje, czy na pewno wszystko okej. Pilnuje, żebym czuła się chciana, szanowana i bezpieczna, a nie tylko pożądana. Kiedy kończymy poplątani w jego prześcieradłach po zbyt wielu drinkach i zbyt dużej dawce śmiechu, traktuje mnie tak, jakbym się liczyła — jakbym nie była „kolejną nocą”, tylko kimś, z kim warto obchodzić się ostrożnie.
I dlatego ciągle wracam.
Więc drinki? Drinki mogę.
— Tak — mówię. — Chętnie.
Zanim zdąży odpowiedzieć, na ladę pada cień.
Frank stoi tam z założonymi rękami, z miną wykutą z permanentnej irytacji. Jego wzrok przeskakuje na ramię Ricky’ego, potem wraca do mnie. — My tu pracujemy — pyta — czy się kolegujemy?
— Pracujemy — mówimy równocześnie.
— Stolik dwanaście potrzebuje dolewek — dorzuca, już się odwracając. — Mniej gadania.
— Już idę.
Ricky nachyla się tylko na tyle, żeby mruknąć: — I tak warto.
Kręcę głową, chwytam dzbanek z kawą i wracam na salę, a dzwoneczek nad drzwiami dźwięczy, gdy wchodzi ktoś kolejny.
Nie wiem jeszcze, że to jest ostatnia normalna noc w moim życiu. Nie wiem, że coś pradawnego już się porusza, ani że świat, który rozumiem, zaraz pęknie i rozstąpi się na oścież.
Na razie tylko nalewam kawę i dalej się uśmiecham, wierząc — jak idiotka — że na tym wszystko się kończy.
Ostatnie Rozdziały
#445 Rozdział 445 Avery
Ostatnia Aktualizacja: 8/25/2026#444 Rozdział 444 Avery
Ostatnia Aktualizacja: 8/25/2026#443 Rozdział 443 Rowan
Ostatnia Aktualizacja: 8/25/2026#442 Rozdział 442 Rowan
Ostatnia Aktualizacja: 8/25/2026#441 Rozdział 441 Damien
Ostatnia Aktualizacja: 8/25/2026#440 Rozdział 440 Damien
Ostatnia Aktualizacja: 8/25/2026#439 Rozdział 439 Avery
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#438 Rozdział 438 Avery
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#437 Rozdział 437 Avery
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#436 Rozdział 436 Damien
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026
Może Ci się spodobać 😍
Bliźniaki mafii
Po uratowaniu duch Eliny jest złamany, staje się bardzo przestraszoną dziewczynką, a kiedy wraca do rodziny, jest bardzo nieśmiała i uległa. Ale to się zmieni z czasem, jej twardy charakter ponownie się ujawni. Wtedy wszyscy dowiedzą się, że z Eliną nie ma żartów.
Elina i Ian zostali przeszkoleni przez przywódcę gangu, który ich przygarnął z ulicy, i oboje są bardzo biegli i śmiertelnie niebezpieczni wobec swoich wrogów. Przywódca zadbał również o to, by byli dobrze wykształceni, i oboje są niezwykle inteligentni.
Elina i Ian potrafią komunikować się ze sobą, patrząc sobie tylko w oczy. Mają specjalną więź i mogą odczuwać ból drugiej osoby. Są identycznymi bliźniakami i często poruszają się jak jedna jednostka. Mają głębokie zrozumienie dla siebie nawzajem.
Elina i Ian starają się jak najlepiej dopasować do swojej rodziny i nowego życia w Los Angeles, w szkole z braćmi i radzić sobie z uwagą, która ich otacza. Muszą również zmierzyć się z koszmarami z przeszłości.
Czy uda im się odnaleźć szczęście i miłość? Czy będą w stanie zaakceptować siebie i ponownie dostrzec swoją wartość? Ich największym marzeniem jest żyć spokojnie i szczęśliwie.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Przyjaciel Brata Zostaje Ojcem Mojego Dziecka
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Twardzielka w Przebraniu
"Jade, muszę sprawdzić twoje—" zaczęła pielęgniarka.
"WON!" warknęłam z taką siłą, że obie kobiety cofnęły się w stronę drzwi.
Kiedyś bała się mnie Organizacja Cienia, która nafaszerowała mnie narkotykami, by skopiować moje zdolności w bardziej kontrolowaną wersję. Uciekłam z ich więzów i wysadziłam cały ich obiekt, gotowa umrzeć razem z moimi porywaczami.
Zamiast tego obudziłam się w szkolnej izbie chorych, z kobietami kłócącymi się wokół mnie, ich głosy rozdzierały mi czaszkę. Mój wybuch zamroził je w szoku — najwyraźniej nie spodziewały się takiej reakcji. Jedna z kobiet zagroziła, wychodząc: "Porozmawiamy o tym zachowaniu, jak wrócisz do domu."
Gorzka prawda? Odrodziłam się w ciele otyłej, słabej i rzekomo głupiej licealistki. Jej życie jest pełne dręczycieli i prześladowców, którzy uczynili jej egzystencję koszmarem.
Ale oni nie mają pojęcia, z kim teraz mają do czynienia.
Nie przeżyłam jako najgroźniejsza zabójczyni na świecie, pozwalając komukolwiek sobą pomiatać. I na pewno nie zamierzam zacząć teraz.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Przewodnik Zabójcy po Liceum
Jestem – a raczej byłem – Phantom. Zabijałem dla pieniędzy i byłem w tym najlepszy. Ale mój plan emerytalny został nagle przerwany przez ciemność, której nigdy nie widziałem nadchodzącej.
Los, jak się zdaje, ma pokręcone poczucie humoru. Zostałem reinkarnowany w ciało Raven Martinez, licealistki z życiem tak tragicznym, że moja dawna praca wygląda przy tym jak wakacje.
Teraz muszę zmagać się z kartkówkami, burzą hormonów i hierarchią prześladowców, którzy myślą, że rządzą światem.
Zepchnęli starą Raven do śmierci. Ale zaraz nauczą się bardzo bolesnej lekcji: Nie zagania się żmii w kąt, chyba że jesteś gotów na ugryzienie.
Liceum to piekło. Na szczęście dla mnie, jestem diabłem.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Pułapka Asa
Aż do siedmiu lat później, kiedy musi wrócić do rodzinnego miasta po ukończeniu studiów. Miejsca, gdzie teraz mieszka zimny jak kamień miliarder, dla którego jej martwe serce kiedyś biło.
Zraniony przez przeszłość, Achilles Valencian stał się człowiekiem, którego wszyscy się bali. Żar jego życia wypełnił jego serce bezdenną ciemnością. A jedynym światłem, które utrzymywało go przy zdrowych zmysłach, była jego Różyczka. Dziewczyna z piegami i turkusowymi oczami, którą uwielbiał przez całe życie. Młodsza siostra jego najlepszego przyjaciela.
Po latach rozłąki, gdy nadszedł wreszcie czas, by schwytać swoje światło w swoje terytorium, Achilles Valencian zagra swoją grę. Grę, by zdobyć to, co jego.
Czy Emerald będzie w stanie odróżnić płomienie miłości i pożądania oraz uroki fali, która kiedyś ją zalała, aby chronić swoje serce? Czy pozwoli diabłu zwabić się w jego pułapkę? Bo nikt nigdy nie mógł uciec z jego gier. On dostaje to, czego chce. A ta gra nazywa się...
Pułapka Asa.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












