Niech przed Nią klękną

Niech przed Nią klękną

My Fantasy Stories · W trakcie · 197.6k słów

855
Gorące
272.8k
Wyświetlenia
18.1k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Kaelani całe życie wierzyła, że jest bezwilkiem.
Wyrzucona z własnej watahy. Zapomniana przez Likanów.
Mieszkała wśród ludzi – cicha, niewidzialna, schowana w miasteczku, na które nikt nawet nie rzucał drugiego spojrzenia.

Ale kiedy jej pierwsza ruja przychodzi bez ostrzeżenia, wszystko staje na głowie.

Jej ciało płonie. Instynkty wyją. A coś pierwotnego budzi się pod skórą –
przyzywając wielkiego, groźnego Alfę, który doskonale wie, jak ugasić ten ogień.

Kiedy ją znaczy, to i ekstaza, i upadek.

Po raz pierwszy Kaelani wierzy, że została przyjęta.
Zauważona.
Wybrana.

Do chwili, gdy następnego ranka on po prostu odchodzi –
jak sekret, którego nigdy nie wolno wypowiedzieć na głos.

Ale Kaelani nie jest tym, za kogo ją wzięli.
Nie jest bezwilkiem. Nie jest słaba.
Jest w niej coś pradawnego. Coś potężnego. I to coś się budzi.

A kiedy w końcu się przebudzi –
wszyscy przypomną sobie dziewczynę, którą próbowali wymazać z istnienia.

Zwłaszcza on.

Będzie snem, za którym będzie gonił… jedyną rzeczą, przez którą kiedykolwiek poczuł, że naprawdę żyje.

Bo sekrety nigdy nie zostają pogrzebane.
Tak samo jak sny.

Rozdział 1

Dłonie Kaelani lepiej znały rytm wyrabiania ciasta niż ciepło dotyku. Drewniany blat pod jej palcami był oprószony mąką, a w powietrzu wisiał drożdżowy zapach rosnącego chleba. Za jej plecami mruczały piece, wypełniając małą piekarnię kojącą wonią cukru i przypraw. Od pięciu lat to miejsce było jej azylem. Życiem, które zbudowała własnymi rękami — cichym, równym, bezpiecznym.

– Kolejna blacha cynamonowych miodowników? – rozbrzmiał z przodu głos Tessy, jak zwykle figlarny. – Zrujnujesz mi sylwetkę, jak będziesz je dalej tak piekła.

Kaelani ledwie się uśmiechnęła, odgarniając z twarzy kosmyk ciemnych włosów.

– Najszybciej schodzą. Sama wiesz.

– Schodzą, bo pół miasteczka przyłazi tu tylko po to, żebyś się do nich uśmiechnęła, kiedy podajesz im siatkę – droczyła się Tessa, na tyle głośno, że jeden z klientów zachichotał, wychodząc.

Kaelani przewróciła oczami, czując, jak policzki zaczynają ją piec, gdy wbijała pięści w ciasto. Tak zwykle wyglądały poranki: Tessa żartowała, Kaelani udawała, że nie słyszy. To było proste. Przewidywalne. Ludzkie.

Otrzepała dłonie o fartuch i podeszła do lady, wzrokiem mimowolnie wodząc po szerokich oknach piekarni. Po drugiej stronie ulicy lśniące czarne samochody zatrzymały się przed nowym hotelem. Wysiedli z nich mężczyźni w idealnie odprasowanych garniturach, wypolerowani i ważni, a ich głosy niosły się w jesiennym powietrzu.

Rok temu na tym rogu był tylko pusty plac, zarośnięty chwastami. Teraz szklano–stalowy hotel błyszczał, jakby stał tu od zawsze, rzucając długi cień na stare ceglane kamieniczki. Postęp, mówili ludzie. Kaelani nazywała to kłopotami.

Hotel wciągnął zmiany do miasteczka jak nieproszonego gościa — obcych z za grubymi portfelami, rozmowy o „rozwoju”, plotki o autostradzie, która miałaby przeciąć okoliczne pola. Teoretycznie nie była to jej sprawa. Ale piekarnia zawsze była miejscem dla sąsiadów, dla „swoich”, dla znajomych twarzy. Teraz przez jej drzwi przewijało się więcej nieznajomych niż kiedykolwiek.

Jej spojrzenie zatrzymało się na szeregu mężczyzn przechodzących przez jezdnię. Nie pasowali tutaj, ich obecność była zbyt ostra, zbyt ciężka jak na tak małe miasteczko. Drogie garnitury, drogie samochody — mężczyźni, którzy powinni siedzieć w szklanych wieżowcach, nie przed osiedlową piekarnią przy głównej ulicy.

Tessa pojawiła się u jej boku, niemal przyklejając się do szyby z szerokim uśmiechem.

– No, no. Wygląda na to, że ten cały hotel jednak się opłaca. Widzisz ich? Jak wyjęci z jakiegoś magazynu o Wall Street. Boże, ale ciacha.

Kaelani lekko pokręciła głową, strzepując mąkę z rąk.

– Nie w moim typie – mruknęła, odwracając się z powrotem do lady. Nie interesowali jej obcy, którzy tu nie należeli.

Tessa teatralnie przewróciła oczami, po czym żwawo pognała z powrotem do czekającego klienta.

Po drugiej stronie miasteczka czarny sedan toczył się w dół głównej ulicy, ściągając na siebie niejedno spojrzenie, gdy zwalniał przed nowym hotelem. W środku Julian odchylił się na skórzanym siedzeniu, chłodnym wzrokiem obejmując mieszankę starych ceglanych budynków i świeżych inwestycji.

– Przypomnij mi, co jest pierwsze w grafiku – powiedział, głosem krótkim, ale spokojnym.

Jace, z rozluźnionymi dłońmi na kierownicy, odpowiedział bez chwili zawahania:

– Negocjacje graniczne. Część Alf naciska na mocniejsze trzymanie północnego odcinka. Twierdzą, że ludzkie inwestycje zbliżają się za bardzo do terenów watahy.

Usta Juliana wyprostowały się w cienką linię.

– A reszta?

– Dwóch chce sprzedać działki — pograć z ludźmi w serdeczność i nabić sobie kieszenie. Reszta jest podzielona. Jak ruszy rozbudowa, sama autostrada przetnie ziemię neutralną. Każdy chce uszczknąć kawałek.

Julian wydał z siebie ciche mruknięcie, ani aprobaty, ani dezaprobaty. Typowe. Alfy skakały sobie do gardeł o terytorium, podczas gdy ludzie zabudowywali je jak mrówki. Dlatego rada zwołała ten szczyt. I dlatego on nie mógł sobie pozwolić na żadne rozproszenie.

Samochód zwolnił, wjeżdżając w zatoczkę dla gości przed hotelem. Błyszcząca, szklana bryła wznosiła się nad nimi, lśniąca i nowiutka, jak symbol wszystkiego, co ludzie budowali tutaj, cegła po cegle, z rozmachem.

Jace rzucił mu krótkie spojrzenie, gdy zatrzymywał auto.

– Ogarnę meldunek. Jesteśmy wystarczająco wcześnie, żeby zorientować się, kto już przyjechał.

Julian tylko raz skinął głową i otworzył drzwi. W chwili, gdy jego ciężkie buty stuknęły o asfalt, ostry podmuch wiatru przeciął ulicę. Spaliny. Rozgrzany asfalt. Chrzęst suchych liści. A pod tym wszystkim – coś ciepłego. Słodkiego. Korzennego. Otuliło go to jak niewidzialna dłoń, wczepiając się w jego zmysły i szarpiąc je do środka.

Zamarł, nozdrza lekko się rozszerzyły. Po drugiej stronie ulicy, wciśnięta między antykwariat a księgarnię, siedziała niewielka cukiernia. Słońce odbijało się w jej malowanych szybach jak w starych, kolorowych witrynach z krakowskiego Kazimierza.

– Julian. – Głos Jace’a wyrwał go z zamyślenia. Ten stał już przy nim, oddając kluczyki parkingowemu. – Chodźmy.

Spojrzenie Juliana nadal trzymało się cukierni. Nie potrafił powiedzieć dlaczego, ale jego wilk poruszył się niespokojnie pod skórą, jakby zaczynał krążyć po zbyt małej klatce.

– Spotkamy się w środku – powiedział w końcu, tonem, który nie zostawiał miejsca na dyskusję.

Jace uniósł brew, ale nie drążył tematu. Znał go na tyle, żeby wiedzieć, kiedy nie warto. Wzruszył ramionami, odwrócił się w stronę hotelowych drzwi i ruszył przed siebie, zostawiając Juliana, by sam przeszedł przez ulicę.

Dzwonek nad drzwiami zadźwięczał ostro, wcinając się w jednostajny szmer panujący w cukierni. Kaelani podniosła wzrok znad blachy, którą właśnie lukrowała; jej dłoń znieruchomiała, gdy spojrzenie przywarło do mężczyzny, który właśnie wszedł do środka.

Wysoki. Szerokie barki. Sama jego obecność wypełniała mały lokal bez najmniejszego wysiłku. Ciemny garnitur układał się w ostre linie na sylwetce stworzonej do władzy, nie do sal konferencyjnych. Sposób, w jaki się poruszał – spokojny, nieustępliwy, władczy – od razu odróżniał go od każdego eleganckiego przyjezdnego, jakich widywała wysiadających spod hotelu.

Ścisnęło ją w piersi. Wychowała się wśród takich jak on, aż za dobrze wiedziała, kim był.

Alfa.

Odruchowo rzuciła spojrzenie w stronę lady, szukając Tessy. Ale jej przyjaciółka walczyła właśnie z ogromnym zamówieniem na wynos – pakowała ciastka do pudełek i nalewała kilka kaw naraz, podczas gdy klient coraz bardziej niecierpliwie stukał palcami – zdecydowanie zbyt zajęta, by zauważyć, jak powietrze w cukierni jakby nagle zgęstniało.

Żołądek Kaelani zawiązał się w supeł. Gardziła ich rodzajem – roszczeniowi, niebezpieczni, wiecznie głodni kontroli. A teraz jeden z nich stał w jej cukierni.

W chwili, gdy Julian przekroczył próg, ciepło lokalu otuliło go jak gęsty koc, nasycone cukrem i przyprawami. Ten zapach – ten, który przeciągnął go przez ulicę – wirując mocniej tutaj, wciskał się głębiej pod skórę.

Jego wzrok szybko przebiegł po szklanych gablotach, aż zatrzymał się na tym, co uznał za źródło aromatu: złociste, lśniące miodowe drożdżówki z cynamonem, których słodki, korzenny zapach wypełniał całe pomieszczenie. Wilk w nim ucichł, niemal usatysfakcjonowany, a kącik ust Juliana drgnął lekko w autoironicznym uśmiechu. Przeciągnęło go przez ulicę… po drożdżówkę.

– Mogę w czymś pomóc, proszę pana? – odezwał się kobiecy głos, czysty i pewny.

Nawet nie podniósł wzroku. Nieistotne. Kimkolwiek była, była człowiekiem – a więc nie warta jego uwagi.

– Jedno z tych ciast i duża kawa – powiedział, głębokim, szorstkim głosem, bardziej rozkaz niż prośba. Sięgnął do marynarki, wyciągnął banknot dużo wyższy, niż wymagało zamówienie, i położył go na ladzie, nie zaszczycając jej nawet spojrzeniem.

– Reszty nie trzeba.

Jego oczy już znów ciągnęło do okna, lustrowały hotel po drugiej stronie ulicy, jakby ten przystanek był tylko chwilową zachcianką, nic nieznaczącą pauzą.

Kaelani powstrzymała się od prychnięcia, przewróciła oczami i ruszyła szykować zamówienie. Typowe. Bogaty, zadufany w sobie, protekcjonalny – dokładnie taki, na jakich nie miała ani ochoty, ani nerwów.

Przesunęła przez ladę zapakowane ciasto i parzącą w palce kawę z wprawą kogoś, kto robił to setki razy dziennie.

– Gotowe – rzuciła, tonem równie ostrym jak jego.

Wziął rzeczy, nie patrząc na nią, odwrócił się na pięcie i wyszedł tak lekko, jak wszedł. Dzwonek nad drzwiami znów zadźwięczał, a wraz z nim powietrze w cukierni jakby opadło, uspokoiło się, wracając do zwykłego rytmu.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Własność Foki Wojennej

Własność Foki Wojennej

278.1k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
Kurwa, OSTRZEŻENIE!!!!!!! NIE DLA OSÓB PONIŻEJ OSIEMNASTU LAT! TREŚCI EROTYCZNE********************************************Wpycha mi do ust dwa palce. „Ssij. Zrób je dla mnie ładnie mokre”.

Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.

Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.

„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.

Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.

Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.

Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.

Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.

Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Powrót do Karmazynowego Świtu

Powrót do Karmazynowego Świtu

27.3k Wyświetlenia · Zakończone · Diana Sockriter
Poddanie się nigdy nie było opcją...
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.

*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.

**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

544.2k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

266.2k Wyświetlenia · W trakcie · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Zły Alfa

Zły Alfa

175.5k Wyświetlenia · Zakończone · ALMOST PSYCHO
OSTRZEŻENIE - BARDZO, BARDZO DOJRZAŁE TREŚCI!!
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.

"Mogę wyjaśn- "

Przerwał mi.

"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."

Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.

"Rozbieraj się."

To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "

"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."

Czy to naprawdę się dzieje?

"2."

Myślałam, że jest gejem.

"3."

Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.

Ale nie wiedziała...

Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?

SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Sekret Surogacji

Sekret Surogacji

56.6k Wyświetlenia · Zakończone · Tatienne Richard
Kiedy Royal Robinson traci swojego brata i bratową w śmiertelnym wypadku samochodowym, prawda o ich dziecku wychodzi na jaw. Odkrycie, że skorzystali z surogatki i ukryli to przed rodziną, zdruzgotało go, zwłaszcza gdy dowiedział się, że nigdy nie zalegalizowali tego procesu i biologiczna matka nadal ma prawo do dziecka.
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

450.5k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

314.1k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

281.1k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

774.9k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

251.4k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.